piątek, 30 stycznia 2015

Zapiekanka ze szpinakiem


Miało być dzisiaj o stole, a będzie post kulinarny. I nie dlatego, że chce się nad Wami poznęcać, ale dlatego, że po prostu nie wyrobiłam... Od jakiegoś czasu moje dziecię dziwnie choruje. Dziwnie, bo jak dla mnie za często. Nigdy tyle nie chorował i, wierzcie mi lub nie, od wielkiego dzwona zdarzało mu się nie chodzić do przedszkola. Jeśli miałabym zliczyć wszystkie dni i tygodnie jego nieobecności, od grudnia do dnia dzisiejszego, na oko wyszłoby jakieś 1,5 - 2 miesięcy! I niby to nic poważnego, ale jest to na dłuższą metę bardzo uciążliwe. Po dwóch dniach w przedszkolu, Filip znów jest chory i od środy ponownie siedzi w domu i wysmarkuje kolejną rolkę papieru toaletowego, kaszląc przy tym gluciaście...

Zatem zmuszona byłam odstawić wszystkie zaplanowane prace w kąt i postarać się te gluty uciążliwe jakoś okiełznać, a najlepiej wysłać w cholerę albo w kosmos, bez możliwości powrotu do żywych! I tak oto, powstała dzisiaj zapiekanka makaronowa ze szpinakiem i postanowiłam się podzielić przepisem :)




SKŁADNIKI

- 1 opakowanie mrożonego szpinaku
- 2 ząbki czosnku (albo więcej jeśli lubicie)
- śmietana 18% (zużyłam 1 kubek)
- 1-2 łyżki mleka (opcjonalnie)
- kawałek sera żółtego
- 1 jajko
- ulubiony makaron
- przyprawy:  vegeta, sól, pieprz



PRZYGOTOWANIE

W jednym garnku zagotowałam wodę, lekko osoliłam i ugotowałam makaron.
Do większego rondla włożyłam zamrożony szpinak i na małym ogniu powoli go rozmrażałam. Następnie dorzuciłam przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku, povegetowałam i gotowałam na małym ogniu, odparowując nadmiar wody. Gdy szpinak był gotowy, dodałam do niego 2 łyżki śmietany i wymieszałam.

Ugotowany makaron odcedziłam i połączyłam z przyrządzonym szpinakiem. Wymieszałam, doprawiłam do smaku solą i pieprzem, i przełożyłam do naczynia żaroodpornego, które wcześniej wysmarowałam masłem.
W misce roztrzepałam jajko, dodałam do niego resztę śmietany, łyżkę mleka i małą część sera żółtego, potartego na drobnych oczkach. Taką 'mieszanką' polałam z wierzchu makaron ze szpinakiem. Następnie potarłam na dużych oczkach resztę sera żółtego i posypałam makaron z wierzchu.
Zapiekałam w nagrzanym do 200st.C piekarniku przez ok. 20-30min., do momentu zrumienienia się wierzchu.

Podałam z kapką ketchupu, bo czasem tak właśnie lubimy :)













 Smacznego !


*     *     *


... i na koniec mój osobisty superhero :)





ściskam Was mocno i serdecznie pozdrawiam,
M.




4 komentarze:

  1. O kurcze zrobiłam się głodna! A czy wypada szamać o tej porze :) Ale zapiekanka pychota - trochę skubnęłam :)))
    Fajnie mieć w domu Spidermena, który zawsze pomoże i obroni!
    Buziaki :)
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marteczko :)) to jest właśnie dobra pora na posiłek, nie koniecznie makaronowy, ale to wszystko zależy od trybu życia, jaki prowadzisz :) zwykły makaron można zamienić na pełnoziarnisty, jeśli jesteś na diecie ;) danie jest bardzo sycące, pożywne. z całości zostało nam na dziś połowa, a jadły dwie dorosłe osoby, w tym jedna na diecie, oraz jedno dziecko lat 6 :) kolejnym plusem jest to, że dziś nie gotuję, jedynie podgrzewam :))

      Spiderman jest w dechę! :) jeszcze nie zawsze pomaga i nie wiem czy obroni ;) ale to najlepszy Spiderman jakiego poznałam ;)

      uściski! :*

      Usuń
  2. Olo fajny przepis muszę skosztować 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witaj Yvette :)
      koniecznie wypróbuj! jest przepycha!! :))

      uściski! :)

      Usuń

nie krępuj się, pisz śmiało...
dziękuję Ci za każde słowo pozostawione w komentarzu ♥