Blogi
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 grudnia 2014

Kruche ciasteczka dla świętego Mikołaja




Razem z synkiem mieliśmy upiec ciasteczka dla św.Mikołaja. Biedaczek, tak się złożyło, że już tydzień siedzi w domu i dzielnie walczy z przeziębieniem. Pomyślałam, że wyciągnę mój stary, sprawdzony przepis i zaciągnę go do kuchni na moc niecodziennych atrakcji. Od początku tygodnia przeszukuję notesy z nadzieją na tę jedną karteczkę, na której ów przepis zapisałam. Pamiętam jak ta karteczka wyglądała, jak to wszystko było napisane, gdzie był myślnik, ale za żadne skarby nie potrafię sobie przypomnieć składników! Zrezygnowana usiadłam do komputera i postanowiłam znaleźć coś podobnego w sieci.
I tu EUREKA !!! Znalazłam. I tak mi się wydaje, że chyba ten sam przepis! :)

Dziecię moje ucieszyło się niesamowicie, nie dlatego, że to dla Mikołaja, ale dlatego, że UWIELBIA kruche ciasteczka! :) I choć myślałam, że od początku do końca będzie asystował mi w kuchni, przyznaję, że zapał jego był słomiany... Powycinał kilka sztuk i stwierdził, że 'Madagaskar 3' jest dużo ciekawszy.
No, ale ważne, że przepis się znalazł, a upieczone ciasteczka szybciutko się rozeszły. Ekspresowo musiałam odłożyć kilka dla Mikołaja, bo i one zostały by zjedzone.

Jeśli ktoś miałby ochotę się skusić, podaję przepis, który w oryginale znajduje się na blogu MojeTworyPrzetwory ---> KLIK do przepisu :)

SKŁADNIKI

- 150 g mąki krupczatki
-
100 g zimnego masła 
- szczypta soli
- 1 żółtko 
- 50 g cukru pudru 

 PRZYGOTOWANIE 

- z podanych składników zagnieść ciasto, podzielić na 5-6 części, uformować w kule i schłodzić minimum 1 godzinę w lodówce 
- wyciągnąć po jednej, rozwałkowywać na delikatnie posypanej mąką stolnicy czy blacie i wykrawać ulubionymi foremkami ciasteczka
- piec w nagrzanym piekarniku do 180-190 stopni około 5-7 minut
(ja piekłam troszkę dłużej, ale to chyba kwestia piekarnika. w każdym razie ciasteczka wyciągnęłam gdy się ładnie zrumieniły)







Porcję dla św.Mikołaja posypałam cukrem pudrem i odrobinką cynamonu, na rozgrzewkę ;) 
Nie mogło też zabraknąć szklanki mleka.



Smacznego moi Mili :)
życzę Wam wspaniałych i radosnych mikołajek !


serdeczności,
M.



poniedziałek, 9 czerwca 2014

Drzwi


Witajcie Kochani :)

{ pic via }

Wpadam tutaj zdecydowanie zbyt rzadko...
i wierzcie mi, bardzo bym chciała żeby ta sytuacja zmieniła się lepsze!
Póki co, jeszcze muszę na to poczekać...

Tymczasem chciałam pokazać Wam coś nowego, co znalazło miejsce w naszym nowym domu. Dokładnie w kuchni. A jeszcze dokładniej, prowadzą owe do spiżarni, którą u nas zwana jest szpajską :)
 
oto nasze nowe, stare drzwi:




jestem nimi zauroczona !
i jestem przeszczęśliwa, że już u nas są !

#happy happy happy

Drzwi owe zamówiłam jakieś trzy najdalej cztery lata temu do naszego obecnego jeszcze mieszkania.
Miały spełniać funkcję okiennic. W naszym obecnym holu są sporych rozmiarów drzwi wejściowe, praktycznie całe przeszkolone. 'Okiennice' miałam zamiar zamontować od wewnątrz. Miały zasłaniać i nieco tłumić ewentualne odgłosy dobiegające z zewnątrz. Chcieliśmy z ich pomocą stworzyć fajny klimat i nieco odświeżyć wnętrze :)
{ kiedyś tutaj ---> KLIK o tym wspominałam }
Jako, że mi się z nimi wcale nie śpieszyło, na sam wykon czekałam około roku, a potem jakoś brakło nam chęci by je od razu zamontować...
I chyba dobrze się stało, ponieważ w między czasie pomysł nie tylko dojrzał, ale zmienił się całkowicie adres montażu! Zaprzyjaźniony kowal odwalił kawał świetnej roboty wykuwając szynę i wszystkie żeliwne elementy, które sprawiły, że drzwi odżyły i nabrały tego czegoś, czego tak bardzo pragnęłam - stylu, wyrazu, oryginalności.
No i są :)
...a ja jestem mega zadowolona !



przesyłam Wam moc uśmiechu i cudownie słoneczne pozdrowienia :)
do następnego razu...

M.



środa, 4 grudnia 2013

HOME happy HOME


Najwyższy czas już zacząć...
Tak więc zacznę od początku - w lipcu 2012r. kupiliśmy dom! :) Taki dom - dom. Tylko dla nas, bez sąsiadów z góry i na dole. Jedynie obok nas, bo to dom bliźniak. Na szczęście bliźniak, który ma tylko jednego brata, tylko z jednej strony! Brat bliźniak tak został dobudowany do naszego domu, że nie ma tzw. wspólnej ściany, przez którą słychać sąsiada i dodatkowo jeszcze jest wysunięty w tył.

Nasz domek stoi na 3,5 arowej działce, z niewielkim, ale wystarczającym dla nas ogrodem, w którym mamy mały sad :) A w sadzie mamy: dwie wiśnie, jedną jabłoń, kilka drzew brzoskwini, krzaczki pożeczki: czarnej, czerwonej i białej, oraz krzaczek agrestu.

W domu mamy parter, piętro oraz piwnicę z garażem.
Na parterze jest:
- przedpokój
- salon z balkonem
- kuchnia z oknem i również z balkonem - widok na ogród - w przyszłości planujemy zrobić z balkonu schodki do ogrodu właśnie :)
- spiżarnia
- łazienka wraz z toaletą

Dębowe schody prowadzą na piętro, na którym znajdują się:
- balkon - taki z boku budynku, kwadratowy, trochę tarasowy :)
- przedpokój
- 2 osobne pokoje, przez które można wyjść na jeden balkon - te 2 pokoje są nad salonem na dole
- 1 pokój z widokiem na ogród (ten pokój jest nad kuchnią)
- łazienka z toaletą

Wchodząc do domu, najpierw wchodzimy na werandę (tak to nazwali byli właściciele).
Weranda jest zamknięta. Z niej wchodzimy do małego przedpokoju, który poprzedni właściciele nazywali garderobą :) z garderoby jest wejście na wprost do domu, do części parterowej, a z lewej strony są drzwi, które prowadzą (schodami) do piwnicy.

W piwnicy mamy taki sam, mniej więcej metraż, jak na parterze i piętrze, tyle, że jest tam więcej pomieszczeń, oczywiście mniejszych. I tak właśnie zamierzamy zrobić tam: kotłownię, pralnię, miejsce ''azylu'' dla T. i wymarzoną pracownię dla mnie :)) Oprócz tego, jest jeszcze garaż, który, póki się samochodu nie dorobimy, będzie pełnił rolę ''składzika'' na jeszczeniewiemco! :)

Od roku wciąż remontujemy, dopieszczamy, a trwa to tak długo, ponieważ pomysłów mamy mnóstwo, a niestety portfel pusty... Nie tracimy jednak nadziei i mocno trzymamy kciuki żeby udało nam się wprowadzić na tegoroczne Święta Bożego Narodzenia.

aaaaaaaaaaaaa!!! i NAJWAŻNIEJSZE!!
Nasz nowy dom graniczy z ogrodem naszej kamienicy, w której obecnie mieszkamy! :))) Okna naszej obecjnej jeszcze sypialnie wychodzą na ten kwadratowy balkon/taras naszego nowego domu. No i ten nowy domek również jest mi znany od czasów dzieciństwa :)Nie jest tak wiekowy, jak nasza prawie 100tu letnia kamienica, został wybudowany w latach 70tych.
A numer domu to: 13 ! :)))  czyli szczęście murowane ! :)

Zdjęcia pokazują tylko parter domu. Remont, jak widać, idzie na całego więc przymknijcie oczy na panujący tam bałagan. Po prostu, najpierw musi być jak po wojnie, żeby zacząć odbudowywać :) Oczywiście zdjęcia nie przedstawiają stanu obecnego! Te zostały zrobione w kwietniu tego roku. Od tego czasu wiele się pozmieniało... ale po kolei :)


 na zdjęciu część werandy, zaraz po wejściu do domu. 
w lewo idziemy do małego przedpokoju - garderoby.


jesteśmy w garderobie :) zaraz po prawej stronie schodzimy do piwnicy.
na wprost jest większy przedpokój, widać też łazienkę /już wykafelkowaną:)
gdy wejdziemy do większego przedpokoju, zaraz po prawej stronie znajdują się schody, prowadzące na piętro.


jesteśmy w większym przedpokoju :)
na lewo wchodzimy do salonu, na wprost do łazienki i obok łazienki w prawo wchodzimy do kuchni


kuchnia w dobrych rękach :)


...i kolejna część:)
na przeciw tej dłuższej ściany znajduje się spiżarnia.


tutaj widać nasz salon, jeszcze ''bezkształtny'';)


schody prowadzące na piętro...



...i łazienka, już wykafelkowana, w której będzie kabina prysznicowa, toaleta i oczywiście umywalka:)



★     ★     ★

Dużo tego dziś było...
i to jeszcze nie koniec! ale powoli, powolutku... :)
c.d.n.


Z serdecznymi pozdrowieniami,
M.