Kochani moi, a raczej Kochane moje :))) Cala jestem w skowronkach, podekscytowana i w ogóle... Dlatego, ze powoli,powolutku spełniają się moje marzenia :) Jestem pewna, ze wiele z Was wie jakie to wspaniale uczucie i nie muszę tłumaczyć, ani za bardzo się rozpisywać, jaki ogrom motyli mam teraz w brzuchu ;) A żeby nie zapeszać, nic na razie nie powiem, jeszcze chwilkę potrzymam Was w niepewności, bo dziś właśnie jadę po to COŚ :)
I wybaczcie mi proszę dzisiejszy post bez polskich znaków! Dostałam wczoraj nowego/starego laptopa, którego właśnie docieram, muszę zaktualizować cały system, a ze się kompletnie na tym nie znam, czekam na męża, który po mistrzowsku się tym zajmie. Stad taki właśnie koślawy jest ten post ;)
Dzisiaj, z okazji pierwszej soboty w tym tygodniu oraz z powodu emocji, jakie mi towarzysza od kilku dni, wybrałam specjalny otwór. Taki, który mówi sam za siebie i zawsze, moim zdaniem, się obroni! Jest absolutnie fenomenalny, nie ckliwy, a prawdziwy :)
...bo o spełnianiu marzeń!
...bo o spełnianiu marzeń!
Kocham od zawsze, zarówno film, jaki i ten soundtrack !
Uciekam już, bo muszę przygotować miejsce w salonie na to COŚ :)
tymczasem...
happy Saturday for everyone :)
♥
z muzycznym pozdrowieniem,
M.
