środa, 26 listopada 2014

W pokoju małego Artysty...


Tak się zastanawiam, kiedy skończy się nasz chaos poprzeprowadzkowo-organizacyjny, a zacznie prawdziwe mieszkanie ze 100tu procentowym urządzeniem wnętrz tak, jak sobie wymarzyliśmy??
Hmmm...??
- myślę, że chyba nie prędko...
Teraz skupiamy się na tych wszystkich 'kosmetycznych' niedoróbkach, które kłują nas w oczy. Potrzebujemy jeszcze stolarza i elektryka, bo jak się okazuję, wciąż poznajemy coś nowego w tym naszym domku! A Święta tuż tuż...

Pokażę Wam dziś pokój naszego synka.
Na razie w skromnym wyposażeniu, bo dywan i kapa na łóżko jeszcze się nie kupiły, a poszewki na poduchy nie zdążyły się jeszcze uszyć.
Generalnie mnóstwo rzeczy czeka, by się zrobić ;)
Zatem nie przynudzam, a pokazuję:




...obrazy, jak widać, malują się jak na zamówienie. tutaj ekipa Avengers. 
od lewej: Hulk, Kapitan Ameryka, Iron Man, Spider-Man (tak, wiemy, że nie ma go w tej drużynie, ale jest ulubionym bohaterem naszego F. i musiał zasilić ich szeregi), Fury oraz jeszcze jeden Spider-Man :)



...obok łóżka, pod oknem, stoi regał za różne różności i drobności.
a na regale cudowny obrazek, który dostałam w prezencie od mojej blogowej i fejsbukowej koleżanki Anuszki z Tusiemaluje.pl :) 
Anuszko, po stokroć dziękuję jest cudny i oboje go uwielbiamy!



...są także elementy dekoracyjne wykonane przez F. własnoręcznie.
Ptaszki, zrobione na zajęciach z plastyki oraz wciąż wiszące, wycinane, halloweenowe dekoracje, czaszki, nietoperze i angry birds'y* ! :)
* - tutaj nie widać



...przy wejściu do pokoju stróżuje Sowa, mądra głowa, która zadanie ma wcale nie byle jakie. Pilnuje ona, żeby drzwi się nie zamykały, gdy chcemy by były otwarte :) Drzwi owe nie słuchają i same się zamykają.
Nie wiem, czy będzie dobrze widać, bo zdjęcia technicznie są okropne, ale drzwi malowałam sama, że się pochwalę :) te, które widać, oraz jeszcze 4 pozostałe, których tutaj nie widać ;)
Praca była mozolna, ale było warto!



...a na ścianie możecie podziwiać autoportret naszego synka, lat 6, namalowanego własnoręcznie w przedszkolu. Sylwetkę F. odrysowała jego koleżanka Iga. Całą resztę podyktowała wyobraźnia :)



...na koniec nie może zabraknąć legolandii oraz scen mrożących krew w żyłach, prawie jak z filmu Park Jurajski ;)





A tak w ogóle, to zimno się zrobiło, co nie??!

 

pozdrowienia i serdeczności,

M.


3 komentarze:

  1. Ależ dziecięcy chaos :)
    Pięknie i jak dzięcięco chłopięco :)
    Od razu widać, że nie narzucacie synkowi co ma być i jak ma być :) I to jest super :)
    A te obrazki jego sa fantastyczne :) Plastyk wam rośnie :)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojacie! jednak mnie ktoś tutaj podczytuje :) dziękuję :)

      to nie tak, że niczego dziecku nie narzucamy. owszem, zasady są u nas sztywne i nie można ich nie przestrzegać. to chyba jedyna i najważniejsza rzecz w naszym domu praktycznie od zawsze. uczymy synka, że zasady i ich przestrzeganie jest bardzo ważne. dotyczy to zarówno nas, jak i jego samego. jeśli się na coś umawiamy, to umowa zobowiązuje :)
      ale w kwestiach artystycznych oczywiście Młody ma wolną rękę! uwielbiamy patrzeć jak coś tworzy :) sam wszystko maluje, koloruje, wycina, skleja i dokleja. jak tylko wieszam na ścianie. na razie przy pomocy taśmy malarskiej, bo jeszcze do końca nie wiemy, co i gdzie będzie na stałe. a ja nie chcę niepotrzebnie dziurawić ścian ;)

      P.S.
      chaos w naszym domu panuje nie tylko dziecięcy ;)

      uściski i serdeczności dla Was :*

      Usuń
    2. O przecież, że was odwiedzamy :)
      A jeśli o narzucanie chodzi to miałam właśnie na myśli artystyczną stronę pokoju :)
      Bo zasady muszą być, ma się rozumieć :)

      Pozdrawiam Was serdecznie i czekamy na dużo więcej postów :)

      Usuń

nie krępuj się, pisz śmiało...
dziękuję Ci za każde słowo pozostawione w komentarzu ♥