piątek, 17 sierpnia 2012

Nowy dom - nowe życie


Kiedy byłam młoda, dużo młodsza niż obecnie, ale już nie małą dziewczynką, marzyłam by mieć swój własny dom. Domek wymarzyłam sobie mały, biały, z czerwonymi drzwiami wejściowymi i spiczastym dachem :) Miał być toczony ogrodem, nie za dużym, ale zielonym, z drewnianą altanką, jasną i przytulną, porośniętą kwiecistym pnączem...

Teraz, gdy upłynęło już trochę lat, a ja wydoroślałam i dojrzałam, gdy zamykam oczy, wciąż widzę ten sam mały, biały domek, z czerwonymi drzwiami i spiczastym dachem. I niczego bym w mojej wizji nie zmieniła!

Rzeczywistość jednak nie zawsze idzie w parze z marzeniami, ale podsuwa nam pod stopy inne możliwości, które, jeśli wykorzystujemy, nazywam przeznaczeniem :) Wtedy tą daną rzeczywistość możemy kreować tak, by z czasem móc powiedzieć: spełniły się moje marzenia!

Przez długi czas oboje z mężem nie dowierzaliśmy w to, co przyniosła nam nasza rzeczywistość, mimo iż ponad pół roku staraliśmy się nasz cel osiągnąć... Po tych wcale nie lekkich miesiącach nareszcie mamy nasz własny dom, który, z czasem mamy, zamiar ubrać w nasze marzenia! :)



Zatem witam Was bardzo serdecznie i ciepło w progach mojego/naszego domu :)
Bardzo dużo będzie się tutaj działo, bo prace remontowe są w toku, a planowany termin przeprowadzki to: zima 2012. Mamy nadzieję, że zadomowimy się na dobre jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia :)



...i nie mogłam się powstrzymać, by nie wkleić kilku zdjęć domków wręcz wyciągniętych z bajki, które naprawdę uwielbiam! są przecudne! :))














Z pozdrowieniami,
M.